Dziś projekt, który chodził za mną od dłuższego czasu- zawieszka na ścianę z włóczki, czyli uproszczona wersja tak bardzo popularnej ostatnio wełnianej makatki. Napatrzyłam się na te cuda Pintereście czy Instagramie i już nie było odwrotu- musiałam mieć coś podobnego!

Mam wrażenie, że ta ozdoba dodaje przytulności każdemu kątowi w którym ją zawiesimy, jest to też zdecydowanie uroczy boho akcent w mieszkaniu. Co najważniejsze, by zrobić taką oryginalną ozdobę nie potrzebujemy wielu narzędzi czy drogich produktów.

 

Potrzebujemy:

  • Włóczka, można wybrać kilka kolorów lub zdecydować się na ozdobę w jednym kolorze- myślę, że każda opcja będzie wyglądać świetnie 🙂
  • Drewniany wałek, do kupienia w sklepach budowlanych, ja za swój dałam około 3 złote. Jeśli wałek jest za długi do przycięcia przydadzą się papier ścierny i piłka/ nożyce do drewna
  • Ostre nożyczki
  • Opcjonalnie klej uniwersalny lub na gorąco, prostownica lub żelazko
  • Odrobina umiejętności fryzjerskich 😉

Wykonanie:

 

1. Owijamy parokrotnie naszą włóczkę, tak jak na obrazku, aby powstała długa pętelka. U mnie było to około 10 razy przy grubszej wełnie i 15 przy cieńszej, ale wszystko zależy tylko od tego jaki efekt końcowy chcemy osiągnąć.

2 i 3. Przekładamy naszą wełnę pod wałkiem, i następnie przeplatamy przez powstałą dziurę. Ok, wiem, ten punkt instrukcji brzmi trochę zagmatwanie a wcale nie jest. Dlatego poniżej filmik, aby wyjaśnić co mam na myśli. Musimy za każdym razem mocno docisnąć pętelkę, aby nic nam się potem nie rozluźniło. Powtarzamy ten proces aż do zadowalającej nas szerokości makatki.

4. Ok, mamy nasz cudnej urody makatek, tylko jak go tu zawiesić. Zawiązujemy więc na obu końcach kijka kawałek wełny, który posłuży nam jako zawieszka.

 

Po zawieszeniu naszej ozdoby na ścianie warto dodatkowo wyrównać jej końce

5. Czas na przycięcie włóczki. Moja była strasznie pofalowana, dlatego wcześniej potraktowałam ją prostownicą na najniższej temperaturze, żelazko również powinno sprawdzić się w tej roli. Co do cięcia- można zrobić to po najmniejszej linii oporu, tj. na wprost, ale myślę, że najładniej wygląda wersja do trójkąta. Jest z tym trochę zachodu, bo jeśli tak jak mi brak Ci zacięcia fryzjerskiego to może trochę irytować uciekająca spod nożyczek włóczka, jednak przecież nie musi być idealnie- to w końcu rękodzieło a nie produkcja maszynowa <3

6. Wszystko pięknie ładnie, ale czegoś brakuje, przysłowiowej kropki nad i. Czas więc na dodanie warkoczyków! Zrobiłam trzy, dwa grubsze po bokach, i cieńszy na środku, splotłam je tylko do połowy. Nie wiązałam końców, ponieważ włóczkowe warkocze trzymają się świetnie bez dodatkowego zabezpieczenia. Możemy jednak bardziej poszaleć i zrobić ich więcej czy dodać supełki.

7. Gotowe, można wieszać!

 

W związku z pojawieniem się nowej ozdoby postanowiłam zrobić małą re aranżacje w  galerii koło biurka. Właściwie to musiałam, bo inaczej wszystko wyglądałoby trochę no..  wiecie, z tyłka, no. W każdym razie, myślę, ze wyszło w porządku. Co prawda dokupiłam na potrzeby nowej wersji galerii dodatkowa ramkę, ale ją zgubiłam. Jak ten chochlik co mi ją ogonem przykrył będzie chciał ją zwrócić, niech da znać.