Komoda moppe z Ikei. Mebel tysiąca możliwości. Można używać jako mini komodę na blacie, ale też zrobić z niej genialny stolik nocny, jak tutaj, albo szafkę, jak tu. W każdej wersji- ładna i praktyczna 🙂

W naszym mieszkaniu znajdują się dwie takie mini komody. Jedna służy w kuchni za schowek na kuchenne akcesoria i leki, druga znajduje się na moim na biurku i mieści wszystko co jest mi tam niezbędne- od notatników po pudełka ze słuchawkami. Pierwszą można zobaczyć o tu, w poście o tabliczce do kącika kawowego, o drugiej będzie zaś dzisiejszy post.

Zanim jednak przejdę do omawiania, jak przebiegała jej metamorfoza, na początek mam dla Was kilka praktycznych informacji i inspiracji, tak na dobry start projektu 🙂

1. Rozmiary komody, czyli co właściwie tam pomieszczę?

Moppe można kupić w 3 rozmiarach. Osobiście posiadam rozmiar średni (w kuchni) i największy (na biurku). Ta pierwsza pomieści małe słoiczki z przyprawami czy nawet miarki do kawy- jest całkiem praktyczna. Druga jednak… oh, to wręcz taki odpowiednik małej szafki. No rewelacyjna jest jak chodzi o przechowywanie. W największej szufladzie mieści stos zeszytów a5 i notatników. Mniejsze szuflady mają wymiar kolejno około 13x10x17 i 20x17x10, także i tu miejsca jest całkiem sporo. Jest to na pewno świetny pomysł na kilkukrotne zwiększenie  miejsca na blacie, a przy tym, po odpowiedniej obróbce może wyglądać naprawdę stylowo.

2. Pomysły na dekoracje- jak to pomalować?

To znaczy- wersja saute, naturalnie drewniana,  wygląda bardzo ok, i w niektórych aranżacjach jest zupełnie wystarczająca. Ale zawsze możemy zaszaleć, bo wiecie, kiedy „wygląda ok” nie wystarczy, to pomysłów na wersję „wow!” jest sporo, dlatego poniżej podrzucam kilka moich ulubionych inspiracji z Pinteresta.

Ok, komoda pozachwalana, możliwości omówione, inspiracje kolorystyczne też mamy. Przechodzimy wiec do konkretu, czyli mojej zielonej wersji i jej instrukcji wykonania.

Lista potrzebnych rzeczy

Potrzebujemy:

  • Uchwyty na etykiety około 6×4 cm, więcej o uchwytach poniżej
  • Gwoździki/śrubki do uchwytów, użyłam tych
  • Farba akrylowa w wybranym kolorze
  • Linijka/metr + ołówek do zaznaczenia rozmieszczenia uchwytów
Wykonanie

Wykonanie:

Najpierw przetarłam komodę papierem ściernym o wysokiej gramaturze, aby wygładzić wszelakie niedoskonałości i zadziory drewna. Następnie pomalowałam dwukrotnie farbą. Ja użyłam farby do ścian o wdzięcznej nazwie „sławny perydot” z firmy Mangat,  bo uwielbiam ten kolor – jest to jednak farba matowa, a co za tym idzie, łatwiej ją zarysować czy bardziej widać na niej smugi, niż na  satynowym wykończeniu. Niemniej, w moim przypadku ukochany kolor wygrał z praktycznością, a być może kiedyś zabezpieczę ja dodatkowo matowym, bezbarwnym lakierem.

Uchwyty z miejscem na opis można znaleźć w Internecie pod hasłami takimi jak ‚okna na etykiety’ czy ‚uchwyt z ramką’ lub ‚ramka do opisów z uchwytem’ . Ja swoje uchwyty kupiłam tutaj.

Szuflady odwrócone, komoda gotowa do dalszej pracy 🙂

Czas na umieszczenie wybranych uchwytów i teraz cały trik- w końcu nasza komoda ma już fabrycznie zrobione dziury- trzeba po prostu obrócić szufladki tył na przód. Tym sposobem wycięcia są teraz z tyłu, niewidoczne, a my mamy jednolity front gotowy do dalszej obróbki.

Uchwyty zamontowałam przy użyciu wkrętów, moje miały 5mm i takie powinny się sprawdzić do większości ramek montowanych na tej komodzie. Takie wkręty spokojnie wkręcimy odpowiednią nakładką do wkrętaka, mini śrubokrętami, a w razie braku powyższych cienkimi nożyczkami 😅 Nóż kuchenny też się nada, testowane, jednak nie polecam tej opcji, bo BHP te sprawy, to już tylko na własną odpowiedzialność opcja 😅

Co do koloru uchwytów- moje są jasnozłote, ale nie były takie oryginalnie. Po prostu delikatnie usunęłam warstwę brązowej patyny za pomocą gąbki ściernej.

Ale zaraz zaraz. To ty tak wzięłaś i na oko te uchwyty zamontowałaś? Ano nie. Oczywiście, jeśli ktoś jest miłośnikiem fistajlu, droga wolna, ja po prostu wymierzyłam miejsce gdzie chciałabym żaby znajdował się uchwyt, i zrobiłam na tej podstawie na kartce papieru szablony pod resztę frontów, tak jak na powyższym zdjięciu. Szablony te wycinałam i przykładałam do frontów szuflad, aby potem ostrym ołówkiem przebić się przez kartkę i zaznaczyć miejsce wkrętów. Można też po prostu wymierzyć linijką centralne miejsce na etykietę. Technika dowolna 🙂


Tak prezentuje się gotowy produkt- to chyba jedno z moich ulubionych DIY jakie ostatnio wykonałam- uwielbiam ten kolor i to ile rzeczy pomieści 🙂

XOXO,