Już dawno nie pokazywałam na blogu mojej sypialni… No dobrze, bądźmy szczerzy- o ile dobrze pamiętam do tej pory pokazałam ten kąt tylko raz, w dodatku rok temu. Teraz jak sobie to uświadomiłam to  aż sama się sobie dziwię bo naprawdę go lubię i jak zobaczycie w dalszej części tekstu, mogłabym gadać o nim i gadać… 🙂 Ostatnio przybyło mi w nim kilka nowych dodatków, jest to więc idealna okazja aby pokazać odświeżoną wersję mojego małego miejsca snu. Sporo dekoracji kupuję w Pepco czy Netto, uwielbiam też H&M Home. Część z rzeczy które dzisiaj pokażę jest ciągle dostępna w sprzedaży, dlatego jeśli coś wpadnie wam w oko prawdopodobnie wciąż można to zakupić. To co, zaczynajmy mój mały bedroom tour? 🙂

Jestem poduszkowym maniakiem- im więcej… tym przytulniej! Ta pierwsza, szara, niestety nie jest stałym elementem zdobiącym łózko, za to ma straszne parcie na szkło i na zdjęciu być musiała. Ta dziwna mina? Ach tak, poprosiłam Stefana aby pozował z godnością.  Obok poszewka z Ikei- myślę, że wielu z was kojarzy tą kwiatową tkaninę- mam do niej duży sentyment bo to jedna z moich pierwszych w kolekcji. Kolejna, czarna gwiazdka, to mój zimowo-świąteczny zakup z Netto, wygląda jednak na to, że spędzi ze mną nie tylko zimę. Wiecie czemu ją tak bardzo polubiłam? Przez te urocze dzwoneczki! Jest w nich jakaś magia, no uwielbiam te małe złote grajki. Tak samo jak te mini pompony, które zdobią poduszkę za nią. Wiem że wielu z was również bardzo przypadła do gustu, dlatego mam dla was dobra wiadomość- jest ona wciąż dostępna w Pepco, kosztowała koło 14 złotych. Poduszka w trójwymiarowe kwiaty to mój numer jeden- kupiłam ją na stronie H&Mu i co jakiś czas wraca do oferty, można więc ją wciąż nabyć. Marzyłam o takiej od wielu lat, już miałam zamawiać podobną na Aliexpress ale na szczęście H&M spełniło moje małe wnętrzarskie marzenie szybciej.

Ostatnie dwie poduszki w kwiaty uszyłam jakiś czas temu  z materiału kupionego na aliexpress, o TUTAJ. Tak, tak, na zdjęciu widać jedną, ale wierzcie mi na słowo, że są tam dwie… wydawało mi się, że powinnam mieć jeszcze inne ujęcie gdzie pokazuję je dokładniej, ale tak, wydawało mi się. Co do materiału jestem z niego tak bardzo zadowolona, że koniecznie muszę wam go krótko zrecenzować! Zestaw zawiera 6 kawałków bawełnianego materiału o wymiarach 40×50, są to więc niewielkie fragmenty, idealnie za to nadają się na front poduszek (tyły zrobiłam z białej bawełny, którą dostałam od babci). Największa jednak zaletą tego pakietu jest to, że wzory są dopasowane tematycznie i kolorystycznie. Tym sposobem mam zestaw 6 poduszek, które mogę dowolnie ze sobą zestawiać i zawsze będą do siebie pasować. W dodatku za cały zestaw zapłaciłam niewielkie pieniądze, bo około 22 złotych, co jak na material tej jakości jest cena naprawdę korzystną.

Mój absolutny hit, również wciąż w aktualnej ofercie Pepco to ten różowy kocyk. Jest taaaaki milutki w dotyku, a w dodatku mimo że nie jest najgrubszy jest naprawdę ciepły. Kosztuje niewiele, bo 19 zł. Szara narzutka również pochodzi z Pepco, jednak była ona kupiona już dawno temu.

Złota taca to jedno z moich DIY, instrukcja TUTAJ. Prawie wszystkie świeczki i świeczniki na niej pochodzą z H&M Home.  Różowa doniczka to również ostatni zakup w Pepco (tak wiem, znów Pepco, ale to własnie tam ostatnio poczyniłam większe zakupy deko). Z kolei ten umieszczony w niej fikuśny kwiatek to Pachydium. Jak to skomentował go mój facet ”ale dziwne”, natomiast moja rodzina ,,ale brzydkie”, niemniej-  ja go uwielbiam! W dodatku bardzo ciekawy z niego egzemplarz bowiem zazwyczaj na zimę zrzuca liście i zostaje sam kaktusowaty pień, natomiast na wiosnę znów odrastają- liczę na ciekawy proces do obserwacji! Ja swojego kupiłam w Intermarche- kto by pomyślał, że wybierając się po serek ( jestem uzależniona od pleśniowych!) wyjdę z takim zielonym cudakiem 😉

Jak widać na powyższej ilustracji ja jestem człowiek herbatka, z kawy pijam tylko cappuccino. Koniecznie czekoladowe! Moja ostatnia miłość to Herbarium, melisa z pomarańczą. Do kupienia  z Biedronce- musicie koniecznie spróbować jeśli jeszcze nie znacie. Kosztuje grosze a smakuje jak za miliony! 😉 Filiżanka również z Pepco.

A tutaj moje ostatnie DIY- lampka- półka i kwietnik z nóżkami. Instrukcja TUTAJ.

O kubikach mówiłam kiedyś w poście o dekoracji ścian, o TU, kupiłam je kiedyś w Netto. Na drugiej ścianie półka również z Netto, kupiona na wyprzedaży za całą dyszkę! Od jakiegoś czasu nosiłam się z wykonaniem takiej sama, zawsze brakowało mi odpowiednich pasków, a tu taka niespodzianka. IW końcu mam swoją wymarzoną półkę na paskach.

Uwielbiam te złote kropki na ścianie! Naklejki kupiłam za parę złotych na allegro (szukajcie pod hasłem; naklejki kropki/ groszki, ceny zależne od rozmiaru naklejek) i przykleiłam losowo na ścianie. Minimalny wysiłek, a jaki efekt! Takie naklejki można kupić również na Alie, zazwyczaj wychodzą one jednak podobnie cenowo. Są dostępne też rożne inne modne wzory np. trójkąty. Ich dużym plusem jest łatwość nie tylko montażu ale i  demontażu- kiedy odklejam moje nic nie zostaje na ścianie.

Galeria ostatnio wzbogaciła się o dwie ramki, również z Pepco. Pierwsza to ta z baaardzo długimi bokami- jestem na etapie wymyślania do niej jakiejś fajnej dekoracji, chciałabym wykorzystać ta jej nietypowa głębokość i aby znalazło się tam coś trójwymiarowego. Druga ramka ma wbudowane mini ledy. Kojarzy mi się troszkę z lustrami do makijażu. Jedyna jej wada to to, że świeci zimnym światłem- stanowczo wolę światło żółte. Właściwie znalazłabym i drugą, ale to zależy od tego czy będzie ona stała czy zamieramy ja powiesić. Bo jeśli powiesimy musimy za każdym razem ją ściągać, aby dostać się do włącznika lampek. Niemniej jak na produkt za dyszkę to bardzo fajny ,,bajer” 😉

I na koniec jeszcze jedno ujęcie z kącika sypialnianego- kawałek mojej małej dżungli. Obok nich  ten sławny lightbox z Pepco, który podobno znikał z półek szybciej niż masło na promocji. Kot, mały anarchista, uwielbia siadywać na parapecie i przestawiać mi w nim literki, żebym czasem zbyt nudno tam nie było :>